Biuro Big Blue zatonęło na VAT
2011-11-18 08:41 aktualizacja: 2011-11-21 11:00
Fiskus zastawił pułapkę na biuro podróży. Stracili wszyscy: skarb państwa, klienci i jej młodzi założyciele
W niedzielę o godz. 19.30 Telewizja Polsat wyemituje kolejny odcinek programu „Państwo w państwie”, powstającego we współpracy z „Pulsem Biznesu”. Tym razem przedstawimy historię firmy Big Blue, ekslidera w branży turystycznej, która — ufając organom skarbowym — runęła w przepaść i już się nie podniosła.
Ofiary sukcesu
W 1995 r. 29-letni Paweł Michalski i 27- -letni Marcin Kołodziejczyk wpadają na pomysł organizowania wypoczynku Polaków za granicą. Zaczynają od wycieczek autokarowych do Włoch i imprez narciarskich we Francji. Jednak ich znakiem firmowym staną się wczasy pod gorącym słońcem Hellady. Początki nie są łatwe. W pierwszym roku działalności z usług jeleniogórskiego biura korzysta tylko 350 klientów. Jego właściciele się nie zrażają. W 1997 r. zaczynają wozić polskich turystów na grecką Santorini. Potem dochodzą kolejne wyspy: Paros, Ios, Mykonos. Interes zaczyna się kręcić coraz szybciej. Firma uruchamia nowe destynacje: Kretę, Egipt, Turcję, Cypr, Majorkę, Portugalię. W uznaniu dla profesjonalizmu Big Blue PLL LOT przyznaje firmie nagrodę za „najlepszy wyspecjalizowany program — Grecja”.
Renoma i prestiż spowodowały, że z Big Blue jeździ, a raczej lata, już 60 tys. Polaków. Młodych biznesmenów rozpiera duma. Nic dziwnego, obroty firmy sięgają 100 mln zł rocznie. Sukcesy nie uszły uwadze fiskusa. Na przełomie czerwca i lipca 2001 r. jeleniogórski Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) bada prawidłowość stosowanych stawek VAT w latach 1998, 1999 i 2000. Inspektor Irena Górecka wydaje decyzję, że firma prawidłowo nalicza 7-procentowy VAT od usług turystycznych (zakwaterowanie, wyżywienie, imprezy turystyczne) i 0-procentowy VAT na przeloty czarterowe za granicę. Pod decyzją podpisuje się jej szef Andrzej Włodarczyk, dyrektor UKS.
— Pozytywne wyniki kontroli skarbowej utwierdziły nas w przekonaniu, że prawidłowo rozliczamy się z podatków. Z jeszcze większą werwą rozwijaliśmy naszą działalność. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że organa skarbowe zastawiły na nas pułapkę — wspomina Paweł Michalski, były prezes Big Blue.
Po roku jeleniogórski UKS ponawia kontrolę. Inspektor Ewa Jaskowska stwierdza, że Big Blue niezgodnie z prawem stosuje 0-procentową stawkę VAT na międzynarodowe przeloty czarterowe. Jej zdaniem, przeloty są integralną częścią pakietu usługi turystycznej i także powinny być objęte 7-procentowym VAT. Pod zmienionym stanowiskiem fiskusa znowu podpisuje się dyrektor Andrzej Włodarczyk. Szefowie Big Blue nie wierzą własnym uszom: domiar z odsetkami i 30-procentową sankcją. Łącznie mają zapłacić fiskusowi prawie 8 mln zł.
— To był grom z jasnego nieba. Środek sezonu turystycznego, a tu organa skarbowe zupełnie zmieniają stanowisko. Wbito nam nóż w plecy — mówi Marcin Kołodziejczyk. Właściciele Big Blue mieli nadzieję na negocjacje z fiskusem i kompromisowe rozwiązanie.
— Gdy alarmowaliśmy Jana Krzyżaka, szefa wrocławskiej Izby Skarbowej, że taki domiar i kara mogą doprowadzić do bankructwa, mówił: „Panowie, ja was przyjmuję, wysłuchuję, staram się zrozumieć i pomóc, a wy zamierzacie uciekać, składając wniosek o upadłość? Proszę tego nie robić”. Pokrzepiła nas ta wypowiedź — opowiada Marcin Kołodziejczyk. Niestety, to też była pułapka. Jan Krzyżak wkrótce zostaje szefem urzędu skarbowego, który ma egzekwować kary od Big Blue. Blokuje firmie rachunki bankowe. Znajduje na nich 2 mln zł.
— To był gwóźdź do trumny. Nie mieliśmy środków na pokrycie zobowiązań. Straciliśmy płynność finansową. To była prawdziwa egzekucja — mówi Paweł Michalski. Spółka ma szereg opinii prawnych potwierdzających prawidłowość stosowania 0-procentowego VAT na zagraniczne przeloty. Na nic się zdały. Nie pomogła też skarga do sądu. W październiku 2003 r. Big Blue upadło. — Nie mieliśmy już pieniędzy na rachunki. Zabrakło nam kilkuset tysięcy złotych do zapłaty za wszystkie loty powrotne klientów. Przejechał się po nas medialny walec — opowiada były prezes. Skarbowcy Andrzej Włodarczyk i Jan Krzyżak nie chcą rozmawiać z dziennikarzami.
Za błędy urzędników
W 2005 r. wrocławski sąd administracyjny utrzymuje niekorzystne dla firmy decyzje UKS.
— Fiskus przerzucił na nas skutki błędów. Znacznie zwiększając obroty, firma zaciągała kolejne zobowiązania z tytułu VAT, nie wiedząc o tym — mówi Marcin Kołodziejczyk.
Taka sekwencja wydarzeń nie dziwi prof. Witolda Modzelewskiego, prezesa Instytutu Studiów Podatkowych (wydawał opinie korzystne dla praktyki Big Blue).
— To była klasyczna pułapka. Mechanizm polega na tym, że najpierw fiskus firmę uspokaja, akceptuje jej rozliczenia, a potem znienacka atakuje, stwierdza błędy w rozliczeniach i nakłada wysoką karę. Tak się działo, dzieje i będzie dziać. Dlaczego? Bo taka jest władza fiskusa. Niestety, żaden rząd nie umie sobie z tym poradzić — stwierdza prof. Modzelewski. Marcin Kołodziejczyk ma wielkie poczucie krzywdy.
— To były nasze najlepsze lata. Straciliśmy firmę, dobre imię i godność. Państwo polskie mnie stłamsiło. Później podejmowałem kilka prób biznesowych. Bez efektów. Nie mam stałej pracy. Ciążą nam wielomilionowe długi wobec skarbu państwa. Fiskus wziął te 2 mln zł i nic więcej. Na naszym bankructwie stracił skarb państwa, i to bardzo — mówi były wiceprezes Big Blue. Były prezes działa w branży turystycznej... w Czechach.
— Tam nikt z nikogo nie robi przestępcy. Przepisy są jasne, a urzędnicy kompetentni i przyjaźni firmom — mówi Paweł Michalski. Niedawno z pomocą rodzin wydali książkę zatytułowaną „Egzekucja bankruta”. Jej mottem jest stwierdzenie: „W państwie rządzonym dobrze wstydem jest być biednym, w państwie rządzonym źle wstydem jest być bogatym”.
8 Komentarze
Wiadomości dnia na Państwo w państwie
Historie "PwP"
- Niepokonany prawomocnie uniewinniony
- Łatwo oskarżyć o morderstwo
- 17 mln zł za trzy lata aresztu
- „Jezus” natchnął prokuratora, proces trwa 5 lat
- Fałszywe kredyty niszczą rolnika, prokurator milczy
- W sprawie Kulaka odbijają się problemy całej branży sprzedawców paliw
- Kulak na minie
- Prokurator, wypadek oraz kumoterstwo w Temidzie
- Polsko-czeski spór o zawartość cygar w cygarach
- Gangster wsadził za kraty szefa urzędu skarbowego
- Bezduszność urzędników doprowadziła do tragedii
- Urzędnicze błędy zniszczyły polskiego eksportera herbaty
- Optimus bis, czyli jak fiskus utopił zdrową firmę
- Deweloperzy budują w Gdyni zamki na piasku
- Gang babć ośmieszył prokuratorów
- Biznesmen za niewinność odsiedział 1,5 roku
- Sąd sądem, a urząd skarbowy dalej niszczy firmę
- Urzędnicy zamknęli firmę… faksem
- Optimus miał szansę być globalnym mocarzem
- Biuro Big Blue zatonęło na VAT
- Symultanka już nie tłumaczy
- Gangster pogrążył biznesmena
- Wąż z pistoletem zabija firmy
- Urzędnik i prokurator dopadli Polmozbyt
- Historia Brody w starym spichlerzu
- Wiceprezes Pepeesu stracił zdrowie w areszcie
- Kubala, prokurator, rower

kup licencję
drukuj z Kyocerą












Igor 2011-11-18
Trzeba nekac tych ludzi protestowac przed ich domami!
Paweł 2011-11-18
Historia się powtarza, to straszne, że tak wielokrotnie... Moim zdaniem głównym źródłem zła jest bezkarność urzędników, którzy bez namysłu realizują zlecenia. Zapraszam na stronę htp://Mafiarzednicza.pl gdzie pokazuję patologię systemu.
Tadeusz Rotnak 2011-11-18
Witam! jestem współautorem wspomnianej w artykule ksiązki o tej sprawie pt."EGZEKUCJA BANKRUTA - Rozprawa o Prawie do Bezprawia". Pisząc ją mielismy obawy czy uda nam się z tym małym wydawnictwem odwrócić bieg wydarzeń i aby w końcu ktoś uznał, że właściciele Big Blue sa ofiarami państwowej bezduszności a nie winnymi bankructwa ich firmy i wszystkich z tym związanymi negatywnymi skutkami. Zapraszam na nasz blog - http://egzekucjabankruta.wordpress.com/ Proszę o obecność w niedzielę przed telewizorami i wsparcie dla Marcina!
Tadeusz Rotnak 2011-11-18
Ważna sprawa i ważna postawa tych ludzi, którzy i nam (autorom ksiązki) opowiedzieli swoją historię. Zasługują na wsparcie i na naszą obecność przed telewizorami w niedzielę. Ja i moi znajomi jako autorzy ksiązki EGZEKUCJA BANKRUTA - Rozprawa o Prawie do Bezprawia trzymamy kciuki i zapraszmy do lektury książki, która w drobnych szczegółach opisuje ich drogę przez mękę - http://egzekucjabankruta.wordpress.com/
anty-zombie 2011-11-18
I znów bezosobowy FISKUS. A coż to za twór? To taki diabeł, zmieniający ludzi w żądne ludziego mięsa zombi? Przecież za każdą decyzją stoi człowiek, urzędnik owładnięty pragnieniem władzy, rewanżu za swoje niepowodzenia życiowe, a może tylko chciwością w nadziei na premie (dostają takie? chyba tak, bo tak niszczyć dla idei? Jak w komunie?) Tak, jak w komunie: bij bogatego, niech odda co ma, bo ja jestem biedny (system podatków progresywnych). Nic się nie zmienia. Dalej jesteśmy przestępcami. A propos: na tydzień przed upadkiem teggo sympatycznego biura wróciłem z wczasów z Krety przez nich zorganizowanych. Było super. Panowie: szacunek i nie odpuszczajcie. Nie udacznicy ze skarbówki muszą dostać za swoje, dla przykładu. Chociaż na samym końcu i tak się złożymy z naszych podatków na wywalczone przez Was odszkodowanie, ale niech tam, byle wywalili na bruk te miernoty.